Sylwia Szymańska złamała ciszę wyborczą. Do takich wniosków doszła Komenda Miejska Policji w Częstochowie. Zresztą, sama Szymańska przyznała się do złamania ciszy. I co? Mimo iż w wielu przypadkach kończy się to wielotysięczną grzywną (do 5000 zł), funkcjonariusze Policji stwierdzili, że nic takiego się nie stało i pouczyli Szymańską.
Dlaczego tak się stało? Dlatego, że Szymańska jest Burmistrzem Blachowni i żadne służby nic jej nie zrobią. Dlatego wszystkie sprawy, które toczyły się z jej udziałem były umarzane.
A jak wygląda sytuacja, gdy nie jesteś Burmistrzem? Za złamanie ciszy wyborczej, jeden z fanatyków Szymańskiej z Blachowni, prowadzący swój fanpage o Blachowni na facebooku, został ukarany grzywną w wysokości 50 zł.
I tu kolejna ciekawostka. Ten fanatyk tylko pomagał Szymańskiej w osiągnięciu celu, za co został ukarany. Być może nie miał świadomości, że tak nie wolno. Szymańska tę świadomość miała, sama startował, a mimo to skończyło się na pogrożeniu palcem.
Pozostawiam to do waszej oceny.




Jak nie była burmistrzem to ja codziennie misiaki odwiedzali a teraz umarzają!!
Inka buahahahahahaha.
Nigdy na nikogo nie donosiłem.Nawet jeżeli bym to zrobił (a tym bardziej nic nie wskórał), to
przenigdy bym się do tego nie przyznał.Ale dzwon.Bolek, mordo ty moja.
podobnie jak z grubą było by z innymi wójtami, posłami czy ministrami. takie to państwo prawa
Gdyby to był ktoś inny to został by od razu ukarany. A jaka by się z tego zrobiła afera.
ona wyszła z patologii ale patologia z niej już nie
Jeżeli policja jest nieskuteczna to pozostaje prokuratura,która ma obowiązek przyjąć zgłoszenie.
Wszystkim zycze Szczesliwego Nowego Roku a pani Burmistrz niech nie zapomina o ostrowach