Na skrzynkę redakcyjną przyszedł mail z zapytanie odnośnie ulicy Wczasowej w Blachowni.
"Mam pytanie do Pana, czy ulica wczasowa w Blachowni to została sprzedana ? Są tam postawione znaki przy domach "nad zalewem" że jest to teren prywatny i monitorowany a ulica wczasowa była zawsze ulica gminna a nie prywatną więc teraz nie jest możliwy przejazd od ulicy Kościuszki do zalewu".
Odpowiadając na pytanie. Nie, ulica Wczasowa nie została sprzedana, a mieszkańcy przy swoich posesjach mogą sobie wieszać co chcą. Tylko część drogi w kierunku ulicy Wczasowej nie należy do gminy i ta droga jest drogą prywatną.
PAWEŁ GĄSIORSKI



Te znaki stoją na prywatnej posesji? Nie sądzę. Wygląda jakby stały w ciągu drogi, więc w miejscu ogólnodostępnym, a co za tym idzie, muszą być usunięte.
Radek ten kawałek jest akurat prywatny i jest kilkunastu właścicieli i tak na dobrą sprawę może tam postawić szlabany bo ma do tego pelne prawo.
Na geoportalu nie widzę, aby ta działka była wydzielona
Droga pod lasem jest droga prywatna, prosze nie wprowadzac w blad. Mieszkancy placa za nia podatki i z wlasnych pieniedzy utrzymuja jej przejezdnosc.
Ten odcinek drogi, jest prywatny. Sprzedała go Pani Ujma, pierwszemu deweloperowi, który zaczął budować te domy.
Niech Pan wrzuci zdjęcia map z geoportalu. Droga przy lesie jest prywatna a znaki stoją dokładnie w jej obrębie.
W Blachowni tak się dzieje,że nie przestrzega się aktów własności,które są żeczą świętą.Szuka się dziury w całym i przywłaszcza się cudze. Bo ja tu mieszkam długo bo jestem z Blachowni rodem bo jestem cwańszy .A Władze myślą i myślą i nic nie wiedzą. Bałagan totalny.
Fragment ulicy Wczasowej przy działkach nr 24 (czyli od końca asfaltu do ostatniego domu przy lesie) jest częścią prywatną należąca do właścicieli domów osiedla.
Własności się nie przestrzega i z drogi korzysta każdy a utrzymywać ją jesteśmy zmuszeni – my właściciele. Dlatego zostały ustawione znaki informujące osoby nieświadome że teren jest prywatny. Ewidentnie się to komuś jednak nie spodobało bo znak od strony lasu został zniszczony (przełamany na pół). Nie mamy nic przeciwko osoba spacerującym czy przejeżdżającym tędy na rowerze ale “ciśnięcie” prawie 100 samochodem lub motorem to już zupełnie inna sprawa. Mało tego często skracają sobie tu drogę auta z ciężkimi ładunkami, które w znaczący sposób pogarszają jej stan oraz często przyjeżdżający nad jezioro w sezonie traktują ją jako dodatkowy parkinkg czy miejsce na “siku”.
Chciałbym zobaczyć jak ktoś jedzie 100 tą leśna drogą.
Szkoda, że z całej wypowiedzi wyciągnął Pan tylko “ciśnięcie” 100 a na fakt niszczenia własności prywatnej już nie zwrócił uwagi. Prawie 100 to tylko ironia. Dla nas najważniejsze jest bezpieczeństwo dzieci, których na osiedlu mieszka sporo a to stwarza potencjalne niebezpieczeństwo wypadku. Poza tym gdyby Pan tu mieszkał widziałby Pan te tłumany kurzu unoszące się za autami.
ale chwila moment, przecież ten znak jest postawiony na ziemi czyli teren jest prywatny od ziemi a kamienie są nasze. a i przechodzi tam kilkaset+ osób dziennie więc jaki to ma sens zatrzymywania każdego po kolei bo wszedł na drogę prywatną. Dzieci tamtędy jeżdżą do szkoły i z powrotem.
Wystarczy, a nawet trzeba zagrodzić! Przedstawiciele gminy, państwa, w takich sytuacjach nie znają litości!
Teren prywatny to prywatny! Zagrodzić i tyle! Pani Ujma go sprzedała (nie wiem czy umyślnie czy nie) i ktoś zapłacił za ten grunt. Larum mieszkańców “bo my chcemy drogi”, “my musimy mieć drogę”, nic tu nie pomoże i nie zmieni. Właściciele tych gruntów, powinni żądać 1000zł za m2. Tak coś czuję że Pani “U”, ma zamiar znowu wyjść z ukrycia, więc przypomnę że to za jej “rządów”, zniszczono nasz zalew (bezkarnie), obniżając poziom wody o 1,5 metra, co skutkuje mocnym nagrzewaniem się wody i zakwitami, o znacznym zmniejszeniu powierzchni nie wspomnę! Tak więc i jednej (Pani U) i drugiej (Pani Sz), “dziękujemy”. Może w końcu znajdzie się jakiś facet, kandydat, koniecznie chudy, ryży, piegowaty, wredny, upierdliwy i dociekliwy, który wstrząśnie tym burdelem!!!!
a zimą cała droga jest odśnieżona .
no to przestać odśnieżać i wjeżdżać po śmieci, bo to ciężkie pojazdy i niszczą drogę. Ludzie, to jakaś paranoja! Sodówa bije i można stracić kontrolę. Trzeba się zastanowić jak to rozwiązać, a nie wojować. Na wojnie są ofiary i nić dobrego z tego nie będzie.
Próbowaliśmy to rozwiązać z gminą ktora nie chce przejąć drogi. Chcieliśmy ją po prostu oddać. Aktualnie tylko my płacimy za przejezdność drogi dlatego będzie po prostu wkrótce zamknięta.
Proszę sobie zamknąć drogę, a śmieci niech mieszkańcy wystawiają na drogę publiczną tak jak to czynią wszyscy. Dlaczego mieszkańcy gminy mają dopłacać do waszej wygody?
Skoro mieszkańcy utrzymują tę drogę, to może nie ma sensu aby nie wjeżdżały tam śmieciarki i pługi śnieżne.
Z drugiej strony ruch pieszy i rowerowy powinien zostać utrzymany ze względu na przydatność i małą uciążliwość.
Podobne rozwiązania istnieją kilku pobliskich krajach.
No tak! Najlepiej grunt sprzedać, forsę przytulić i prze..bać, a następnie pod znakiem gołąbka pokoju, zmusić właścicieli którzy zapłacili za tą ziemię, żeby dobrowolnie i bezpłatnie oddali. Prawda jest taka, że urząd Burmistrza to są obowiązki. Jak ktoś popełnił błąd, to powinien go naprawić! Ale nie pieniędzmi gminy czyli naszymi, lecz ze swojej własnej, prywatnej kieszonki. Każdy z nas (poza urzędnikami i milicjantami), jeśli popełni błąd podczas wykonywania swojej pracy, a przez to wyrządzi jakąś szkodę, ponosi odpowiedzialność.
No tak, jeśli to był ewidentny błąd, to trzeba znaleźć jakiegoś upierdliwego , piegowate go rudzielca