Od 1 marca nastąpi koretka kursów Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego w Częstochowie na linii nr 22.
Jak poinformował Urząd Miasta Częstochowa, we wszystkie dni tygodnia, ostatni autobus z centrum Częstochowy do Blachowni będzie kursował o 14 minut później, niż dotychczas (22:46 z Placu Biegańskiego).
PAWEŁ GĄSIORSKI


I co teraz zrobi czaruś jak mu prezydenta przymknęli, kolega nie pomoże przy dalszej korekcie MPK a jeszcze się okaże że porozumienie z Częstochową pod lupą , oj wsadził się Czarek na minę, wyjdzie wszystko na jaw.
tak się czaruś na siłę tam pchał. tylko MPK i MPK na siłę mimo iż wyszło że mogła być u nas komunikacja jurajska dużo taniej i lepiej. no wszystko bardzo ciekawe co za kwiatki z tego wyjdą. wstyd panie że nawet dzieciom z Blachowni nie zagwarantował pan dojazdu na pierwszą godzinę lekcyjna do szkół. bardzo to wszystko ciekawe jest
Komunikacja Jurajska i tak będzie i to bez finansowego wkładu gminy. Natomiast sprawiedliwie należy oddać, że politycy mówią to, co ludzie chcą słyszeć. Nikt by nie wchodził w MPK, bo wiadomo było, że to bez sensu, gdyby ludzie tego nie pragnęli. Z tych samych przyczyn przy MPK trwa Mstów i Olsztyn. We Wręczycy też mieli takie sny, przedstawiane na wiadomym portalu. Poczesna sobie odpuściła i dobrze na tym wyszła.
STOP LEWADZTWU zniszczyli Częstochowę i sięgnęli łapą po Blachownię bo im było mało
Stop niedouczonym propagandzistom !!!
Naucz się pisać w ojczystym języku , prawacki przygłupie !
No i już można do szkoły dojechać, a tak marudziliście. 22:46 z centrum, śniadanie na kolację, krótka drzemka w ubraniu, rano pierwszym kursem i nikt się na lekcje nie spóźni.
Kto jest przeciw? Nie widzę…
Od 1 będzie też 22:30 jako 151 także dla każdego coś
W Mstowie to jest to troszkę inna sprawa. Przez prawie 25 lat komunikacja była realizowana komercyjnie przez PKS Częstochowa. I nic dobrego z tego nie wyszło. Dla nich pasażer się nie liczył. Miał tylko kupić na początku miesiąca bilet miesięczny i cicho siedzieć. Nie istotne było, że czasem się niezmieścił do autobusu lub autobus nieprzyjeżdzał. Nawet po przedłużeniu linii 30 do pobliskiego Jaskrowa mieli wywalone na ludzi. I tu dochodzimy to setna. Przeciętne częstochowskie MPK potrafiłlo zapewnić lepszą usługę niż niebieski przewoźnik. Więc siłą rzeczy ludzie zaczeli się domagać przedłużenia linii miejskiej do Mstowa. Na dzień dzisiejszy ludzie raczej są zadowoleni. W razie potrzeby mogą też skorzystać z Komunikacji Jurajskiej. To jest świadomy wybór władz gminy, a nie trwanie przy czymś.
Natomiast u Państwa mankamentem jest zaproponowany układ komunikacyjny. Komunikacja zaproponowana przez miasto powinna opierać się na jednej linii miejskiej oraz liniach gminnych na pewno niedojeżdzających do Gnaszyn Dospel.
Hm, a ja śmiem twierdzić, że sytuacja jest z grubsza ta sama. I w Mstowie i w Blachowni jeździł PKS, de facto komercyjnie, a ówczesny prezes PKS zachęcał gminy, że za pieniądze, które wydaliby na normalną komunikację, wyremontują sobie szkoły, a on utrzyma linię z samych ulg ustawowych (te ulgi ustawowe i różnice w ich stosowaniu w różnych formach komunikacji to patologia, ale cóż, taki mamy klimat). No i jak skończył, to wiemy – w końcu praktycznie całkiem przestali jeździć, stąd władze Blachowni w trybie zakłóceniowym na szybko dogadały się z GTV.
Obecny układ w Blachowni – no cóż, jest pokręcony i z pewnością kursy do Dospelu budzą uzasadnione wątpliwości, a płacenie za GTV jest zbytkiem, gdy pojawiła się możliwość uruchomienia Komunikacji Jurajskiej. Ale Mstów ma bardziej pokręcony układ – brakuje równości objęcia komunikacją poszczególnych części gminy. Jedni mają 30, inni tylko “jurajskie”, inni muszą się przesiadać itd., a do tego brak integracji taryfowej (za “jurajskie” dowozówki płaci się 2 zł do czapki). Właściwie w tej sytuacji lepiej byłoby zrezygnować z 26 i 30. Przy czym to nawet nie chodzi o decyzje władz gminy, a o strukturę przestrzenną gminy. Kobyłczyce czy Małusy mogłyby właściwie stanowić odrębną gminę, bo Mstów jest im nie po drodze, a jednak potrzebują dojazdu do stolicy gminy, choćby do szkół czy urzędów. Dlatego musiało wrócić 132. Jednak ludzie, którzy jeżdżą stamtąd do Częstochowy, nie będą przecież jeździć przez Mstów, skoro mają bezpośrednie 115 i 117 i tu się robi taki węzeł gordyjski.
Jeśli chodzi o jakość – tu także w obu gminach nie widzę różnicy. Za czasów fatalnego PKS mieszkańcy obu gmin tęsknili za MPK, pamiętając je z dawnych lat i widząc przez różowe okulary, choć de facto z tą jakością usług MPK to różnie bywało (teraz chwalą się, że likwidują ostatnie autobusy wysokopodłogowe – no trochę wstyd). Prawda jest jednak taka, że jakość usługi przewozowej zazwyczaj nie tyle zależy od rzetelności operatora, tylko od tego, co się wpisuje w umowę i jak się to egzekwuje. Jak się w umowie pisze, że powinien jechać, a jak nie pojedzie to niedobrze i to jest wszystko, to nie można nic oczekiwać. Z PKS umów nie było wcale, a z GTV – no cóż, gmina nie ma prawa zlecać przewozów poza swoim terenem, więc na temat kursowania do miasta był tylko wymóg, że ma zorganizować te linie na zasadach komercyjnych. I tyle. To tak jakby kupić telewizory do urzędu i w wymogach napisać tylko, że mają mieć wtyczkę do gniazdka.
Hm, a ja śmiem twierdzić, że sytuacja jest z grubsza ta sama. I w Mstowie i w Blachowni jeździł PKS, de facto komercyjnie, a ówczesny prezes PKS zachęcał gminy, że za pieniądze, które wydaliby na normalną komunikację, wyremontują sobie szkoły, a on utrzyma linię z samych ulg ustawowych (te ulgi ustawowe i różnice w ich stosowaniu w różnych formach komunikacji to patologia, ale cóż, taki mamy klimat). No i jak skończył, to wiemy – w końcu praktycznie całkiem przestali jeździć, stąd władze Blachowni w trybie zakłóceniowym na szybko dogadały się z GTV.
Obecny układ w Blachowni – no cóż, jest pokręcony i z pewnością kursy do Dospelu budzą uzasadnione wątpliwości, a płacenie za GTV jest zbytkiem, gdy pojawiła się możliwość uruchomienia Komunikacji Jurajskiej. Ale Mstów ma bardziej pokręcony układ – brakuje równości objęcia komunikacją poszczególnych części gminy. Jedni mają 30, inni tylko “jurajskie”, inni muszą się przesiadać itd., a do tego brak integracji taryfowej (za “jurajskie” dowozówki płaci się 2 zł do czapki). Właściwie w tej sytuacji lepiej byłoby zrezygnować z 26 i 30. Przy czym to nawet nie chodzi o decyzje władz gminy, a o strukturę przestrzenną gminy. Kobyłczyce czy Małusy mogłyby właściwie stanowić odrębną gminę, bo Mstów jest im nie po drodze, a jednak potrzebują dojazdu do stolicy gminy, choćby do szkół czy urzędów. Dlatego musiało wrócić 132. Jednak ludzie, którzy jeżdżą stamtąd do Częstochowy, nie będą przecież jeździć przez Mstów, skoro mają bezpośrednie 115 i 117 i tu się robi taki węzeł gordyjski.
Zaś jeśli chodzi o jakość – tu także w obu gminach nie widzę różnicy. Za czasów fatalnego PKS mieszkańcy obu gmin tęsknili za MPK, pamiętając je z dawnych lat i widząc przez różowe okulary, choć de facto z tą jakością usług MPK to różnie bywało (teraz chwalą się, że likwidują ostatnie autobusy wysokopodłogowe – no trochę wstyd). Prawda jest jednak taka, że jakość usługi przewozowej zazwyczaj nie tyle zależy od rzetelności operatora, tylko od tego, co się wpisuje w umowę i jak się to egzekwuje. Jak się w umowie pisze, że powinien jechać, a jak nie pojedzie to niedobrze i to jest wszystko, to nie można nic oczekiwać. Z PKS umów nie było wcale, a z GTV – no cóż, gmina nie ma prawa zlecać przewozów poza swoim terenem, więc na temat kursowania do miasta był tylko wymóg, że ma zorganizować te linie na zasadach komercyjnych. I tyle. To tak jakby kupić telewizory do urzędu i w wymogach napisać tylko, że mają mieć wtyczkę do gniazdka.