Psistanek w Blachowni to symbol poprzedniej władzy. Miał służyć psom, nie służy nikomu. A najgorsze, że nikt o niego nie dba. To symbol źle zainwestowanych publicznych pieniędzy przez ekipę poprzedniego burmistrza.
Skoro już jest, to może warto o niego zadbać?
PAWEŁ GĄSIORSKI



O czym pan pisze , to był projekt z budżetu obywatelskiego faktycznie wina Szymańskiej że trawa rośnie i Osiński nic nie robi ! Ale ma pan fobię na punkcie byłej, szkoda że brakuje panu rzetelnej oceny obecnego Włodarza.
z budżetu ale ktoś musi zadbać o ten teren a za grubej nikt nie dbał . zmienił się burmistrz ale pracownicy zostali i nadal jest z tym burdel
zmienić pracowników na tych co pracują . Pozbyć się pozorantów
To że oto nikt nie dba to nie wina poprzedniej władzy .
To tylko świadczy o obecnej że sobie nie radzi z prostymi zadaniami.
zapraszam dalej iść tam trawa ma ponad 1m.
co z tego że z obywatelskiego, jak była burmistrz i tak na odwal to zrobiła.
Psy nawet tam nie mają jak się rozpędzić.
pana dzisiejszym artykule przystanek został skoszony szkoda tylko że firma nie pozbierała skoszonych pokrzyw i trawy 😞😞😞
Wczoraj na Komisjach Połączonych Rady Miejskiej w Blachowni radny Włoczek zgłosił wniosek w tej sprawie i zwrócił uwagę Panu Burmistrzowi na straszny bałagan w tym miejscu. Mówił również o zaniedbanej tężni i terenu wokół niej. Dobrze, że jest taka szybka reakcja i że mamy takich Radnych.