W ubiegłym tygodniu poinformowaliście mnie, że inkasent na targowisku wpisuje dane handlujących "w zeszyt", do którego dostęp może mieć każdy. Wasze dane nie są zabezpieczone i każdy może je zobaczyć. Procedura ta jest stosowana od samego początku istnienia tego targowiska, ale w międzyczasie zmieniły się przepisy o ochronie danych osobowych...weszła słynna ustawa RODO.
Poprosiłem o komentarz do tej sytuacji kierownika Zarządu Mieniem Komunalnym w Blachowni.
Poniżej znajdziecie jego odpowiedź.



Mam stoisko na targowisku i wiem że administrator nie każdemu wypisuje kp i nik tego nie pilnuje .Taka praca po znajomości to skarb.
To tak jak na listach do głosowania, jak szukają Twojej osoby, to można okiem rzucić na dane innych osób. Wszystko ma być robione w ramach pewnych zdrowych zasad, abyśmy nie popadli w paranoję, bo niedługo nie będzie można na twarze ludzi patrzeć bo RODO. Bardziej mnie zastanawia nieroztropność ludzi podających numer telefonu w biedronce (jak brak karty biedronka). Wiem co kupuje, jaki ma numer, dowiem się jakim autem jeździ, a potem, gdzie mieszka. A jeszcze na dodatek zobaczę nalepkę na aucie “Jeździ z nami Julek”. Później wystarczy telefon o 10 rano pod ten numer z informacją, że dzwonię z przedszkola bo Julek wypadł z okna. W panice dom się opuszcza, nie zamyka i złodziej wchodzi jak do siebie.
Ale za to są naklejki na słodziaki ;-)
bubek_ ma rację. CCC, wie co kupujesz, Rossman też. Wszystkie sklepy są w posiadaniu naszych danych. Co jesz, jakie produkty, za ile? A jeśli jesteś bezrobotny i na zasiłku, to czemu zakupy na takie rachunki? Kto dał? Bezdomny, ale właśnie umarł? ?
A co z obowiązkiem informacyjnym wynikającym z RODO? jest spełniony?
https://gdpr.pl/obowiazek-informacyjny-w-praktyce-po-co-kiedy-i-gdzie
Ludzie czy wszyscy stracili rozum? Przecież tak jak odpisali w Zarządzie Mieniem Komunalnym to nie jest żaden zeszyt, tylko kwitariusz. Taki sam mi wypisuje inkasentka w Ostrowach jak płacę podatek od nieruchomości w Szkole. Ludzie stoją przede mną i za mną. I co mam kazać zamykać się w piwnicy? PARANOJA!!! W którąś sobotę byłem na targu i przy stoisku, przy którym kupowałem podszedł inkasent szybko coś wpisał w ten “niby zeszyt” , a prawidłowo kwitariusz, pobral opłatę i poszedł. Nigdzie go nie odkladal, nawet nie pytał o dane, bo widocznie stałych handlujacych zna na pamięć. Chociaż byłem pierwszy w kolejce, to i tak nie miałem okazji zobaczyć co wpisywal. Pytam więc w czym ktoś widzi problem? Chyba że się bardzo nudzi i wymyśla. Lepiej niech się zajmie robotą, a nie sztucznymi problemami. Wypływ naszych danych, to problem, ale tam gdzie podajemy numer dowodu i PESEL, np. banki, szpitale, składy węgla itp.
W całej Polsce tak jest pobierana opłata targowa. W Blachowni też od kilku lat i nagle zle? Czy ktoś przewraźliwiony, czy nowy handlujacy (dyletant), który nie ma doświadczenia i obycia? Powiem krótko – dziwne. .. problemy….
Trzeba wpisać jakas gownoburze, żeby czytający i komentujący przelecieli reklamy za które “redaktor” ma kasę. Pisac, pisac i pisać byle co byleby zarobić na reklamach
Otóż to