24 maja 2025 roku 74-letnia Janina W. jechała samochodem marki Renault Master ulicą Częstochowską w Blachowni. W pewnym momencie wykonała manewr skrętu w lewo, kierując się na jedną z posesji. Manewr ten wymagał przecięcia pasa ruchu, przeznaczonego dla pojazdów poruszających się w przeciwnym kierunku. W trakcie wykonywania manewru Janina W. nie ustąpiła pierwszeństwa przejazdu kierującemu motocyklem, który poruszał się w przeciwnym kierunku i doprowadziła do zderzenia z tym pojazdem. W wyniku zderzenia 26-letni motocyklista doznał urazu wielonarządowego, który skutkował jego zgonem na miejscu wypadku. W dniu wypadku warunki drogowe były dobre - takie są ustalenia śledztwa Prokuratury Rejonowej w Częstochowie, która skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko Janinie W. Za to przestępstwo grozi jej kara pozbawienia wolności do lat 8.
W sprawie uzyskano opinię biegłego ds. rekonstrukcji wypadów drogowych. W opinii biegły stwierdził, że Janina W. naruszyła zasady bezpieczeństwa w ruchu drogowym, nie zachowując szczególnej ostrożności podczas manewru skrętu i nie ustępując pierwszeństwa przejazdu motocykliście. Z opinii wynika ponadto, że kierujący motocyklem również naruszył przepisy ruchu drogowego, przekraczając dopuszczalną prędkość wynoszącą na tym odcinku drogi 50 km/h, gdyż prowadził pojazd z prędkością około 100 km/h. Według biegłego Janina W. miała możliwość rozpoznania prędkości motocykla.
W toku śledztwa prokurator przedstawił Janinie W. zarzut spowodowania śmiertelnego wypadku drogowego. Przesłuchana przez prokuratora Janina W. nie przyznała się do popełnienia zarzucanego jej przestępstwa i wyjaśniła, że nie widziała nadjeżdżającego motocykla. Janina W. nie była w przeszłości karana. Zarzucane oskarżonej przestępstwo spowodowania śmiertelnego wypadku drogowego jest zagrożone karą pozbawienia wolności od 6 miesięcy do 8 lat. /PO/


motocyklista jak zapierdala 2 razy tele co można, sam sobie jest winien.
Przy 50 na h, gdyby widzial, ze mu ktos wyjechał, to sam by albo wyhamował, zjechał, albo skutki byly inne i z całym szacunkiem dla motocyklistów, ale niektórzy z was to powinni byc badani przez psychiatrów. kierowcy aut tez odwalają akcje, ale to, co robią motoryniarze to sie w głowie nie mieści.
Dokładnie. Teraz przyjrzyjmy się tej sytuacji. Motocyklista jedzie w terenie zabudowanym ponad 100km/h. Taka prędkość była w momencie uderzenia. Gdy przyjmiemy, że mimo wszystko zaczął hamować, to znaczy, że przekroczył dopuszczalną prędkość o wiele więcej. Ile? Biegli wykażą w trakcie rozpraw sądowych. Zauważyć takiego wcale nie jest łatwo. Ja naprawdę nie rozumiem fenomenu jazdy na tak szybkich motocyklach po drogach publicznych, w dodatku na mocno uczęszczanej drodze w obszarze zabudowanym z wieloma skrzyżowaniami. Sam sobie jest winien. Chciał pojeździć szybciej? niedaleko jest autostrada.
BTW. oskarżenie to jeszcze nie wyrok.
W chwili, gdy pani w Renault podjęła manewr skrętu na własną posesję, mogła w ogóle nie widzieć motocyklisty, bo jeszcze był kilkanaście metrów “za górką”.
A nawet jeśli coś tam stosunkowo daleko (z jej punktu widzenia) było widać – kawałek kasku na przykład – to i tak spokojnie wykonała by manewr. Zasada ograniczonego zaufania jest ok, ale nie w przypadkach, gdy pirat drogowy ma gdzieś i własne bezpieczeństwo, i innych.
Gdy miała potencjalnie drogę wolną, to podstawowym celem dla oczu była brama wjazdowa.
Dla zasady przypomnę, że motocyklista miał po drodze i przejście dla pieszych, i 2 skrzyżowania!
Dla mnie winnym jest motocyklista i już.
I to nie pani kierująca autem wymusiła pierwszeństwo, Jedynym problemem była nadmierna prędkość motocyklisty!
nadmierna prędkość to jedno. jednak to ona mu zajechała drogę, zmieniła pas ruchu i ewidentnie jej wina i koniec kropka. najlepsze tłumaczenie winnego wypadu – nie widziałem nie widziałam nie widziałom…
W Polskim prawie drogowym niewiele spraw jest zero jedynkowe. I ten przypadek takim nie jest. Podobnie jak ten sprzed kilku lat na Malicach. zresztą bardzo podobny. Czyli motocyklista postanowił postawić swoje życie na szalę. Tam przeżył, choć już bez pełnego zdrowia. Tu miał mniej szczęścia.
Cieszę się, że wbijam się takim kundlom w te puste łby. To tylko potwierdza, że moje niewygodne twierdzenia są słuszne. Czekam na kolejne oznaki gloryfikacji mojej osoby.
Kto wam dał prawo jazdy ? Przepisy są jednoznaczne. Kobieta wymusiła pierwszeństwo i spowodowała wypadek.
Agata, 30 sekund szukania:
https://pwkancelaria.pl/baza-wiedzy/wypadek-na-grochowskiej-czy-nadmierna-predkosc-tez-czyni-sprawce/
Nie masz racji. Przepisy w takich wypadkach nigdy nie są jednoznaczne.
od razu widać że jesteś piździkowcem, piździkowcy powinni zrozumieć, że w zabudowanym jeździmy max 50kmh, kierująca samochodem wykonała prawidłowy manewr a czy na pewno to było tylko 100kmh skoro piździk jest w kawałkach ? przy stówce się tak rozlatuje? puknij sie w czambuł zatem !
beka z dawców